HOROSKOP DZIENNY WODNIK

Horoskop dzienny wodnikPrawie nie zauważamy zimowej aury. Dzieje się tak zapewne za przyczyną moich myśli (Wodnik), wybiegających daleko w przyszłość, ku wiośnie i to nie tylko kalendarzowej. Lecz takiej, która wszystkim mieszkańcom tej ziemi przyniesie wolność, równość i sprawiedliwość. Jestem zwiastunem ery Wodnika, a zarazem krzewicielem idei powszechnego braterstwa. Które nieuchronnie, w ciągu kilku najdalej pokoleń zespolą, jak sądzę, ocalałych ludzi. Niezależnie od ich koloru skóry, wyznania czy też przekonań. Być może wybiegam w zbyt odległą przyszłość. Lecz jest mi ona bliższa i fascynuje mnie bardziej niż niespokojna teraźniejszość, w której staracie się mnie zatrzymać. W przyszłość wchodzę bez wysiłku, równie łatwo, jak Rak odchodzi w przeszłość tak, że nie zauważają tego najbliż­sze mu nawet osoby. Bolesne realia codzienności ściągają go bezlitośnie w te­raźniejszość. Wraca więc do mej z pewnością równie niechętnie, jak ja po­wracam do dnia dzisiejszego. Którego czuję się bardziej więźniem niż współgospodarzem. Choć wyznacza on przecież naszą teraźniejszość.

W świecie z którego powracam, nie ma granic, paszportów, przemocy. Oraz tych wszyst­kich ograniczeń, o które tak cierpliwie i wytrwale zabiegałem w fazie Koziorożca. W przekonaniu, iż usprawniają one egzystencję całego społeczeństwa, a tym samym powinny ułatwiać życie jednostek. Z których się ono składa.

Ku swemu zdumieniu odkryłem z czasem, iż pomimo idealnych prawie (i nadal usprawnianych) struktur, ludzie poczuli się wprawdzie bezpieczniejsi, lepiej zorganizowani. Lecz wcale nie bardziej szczęśliwi. Szczęście ludzkości zaś jest czymś, co bardziej pociąga mnie niż stopień jej zorganizowania. Stopniowo więc dochodziłem do wniosku, że coraz bardziej kostniejące struktury stawa­ły się biurokratycznie wygodne. Lecz zarazem coraz uciążliwsze z jednostkowego punktu widzenia. Służąc więc społeczeństwu jako całości, przestawały służyć człowiekowi i obracały się przeciwko niemu. Stan taki mógł wpraw­dzie zadowalać Strzelca lub Koziorożca, lecz we mnie budzi zdecydowany protest.

W jedenastej, przedostatniej już fazie zodiakalnego rozwoju przy­chodzi mi (Wodnik) więc — jak we wszystkich fazach stałych (Byka, Lwa, Skorpiona, Wodnika) — doprowadzić do najpełniejszej manifestacji zdobycze poprze­dzających je faz kardynalnych (Barana, Raka, Wagi i Koziorożca). Jeśli więc Byk uspokajał i podporządkowywał energię wydatkowaną w fazie Barana. Lew gloryfikował zdobycze fazy Raka. A Skorpion rozwijał i pogłębiał społeczny instynkt Wagi. To ja Wodnik muszę ustosunkować się do struktur mozolnie wy­pucowanych w fazie Koziorożca.

W spolaryzowanej z moją fazie Lwa (rozwój indywidualny) zmuszony byłem czynić wiele gestów społecznych. Pokrywających głęboko skrywany brak wyczucia kolektywnego wymiaru wszelkich procesów i zjawisk. Teraz nato­miast, w fazie Wodnika (rozwój społeczny), wykonuję wiele gestów o wyraź­nie indywidualnym profilu. By pokryć niepewność wobec własnych, osobis­tych poczynań, co paradoksalnie często prowadzi do utożsamiania się ze spo­łecznym kontekstem sprawy, za którą się opowiadam. Tak bardzo obawiam się być wyłącznie sobą, niezależnym od wszelkich norm kulturowych i społe­cznych. Jak przywódczy Lew obawia się paść ofiarą procesu uspołecznienia. Które mogłoby pozbawić go uprzywilejowanej pozycji, pozwalającej mu! jako jednostce, przewodzić w „glorii i chwale” każdej społecznie znaczącej relacji. Dobrze funkcjonuję więc jako równy między równymi — stąd zresztą wywodzi się idea powszechnego braterstwa. Podczas gdy Lew pełnie szczęścia osiągnie tylko wtedy, jeśli może funkcjonować jako primus inter pares. Z łatwością wyrzekam się władzy i abdykuję, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. Natomiast Lew postąpi identycznie tylko wtedy, jeśli sądzi, że przez taki gest zdobędzie więcej społecznego prestiżu niż przez kurczowe trzymanie się niepewnego tronu.

Chciałbym w tym miejscu poczynić (w typowy dla Wodnika sposób, a więc zupełnie niespodziewanie) dwie uwagi. Pierwsza dotyczy Urana, które­go odkryto w 1781 r. I w tym też mniej więcej okresie nastąpiły, pierwsze w hi­storii rewolucje wysuwające ideały bliskie fazie Wodnika.: Francuska, amery­kańska (Deklaracja Niepodległości), w Polsce — konstytucja 3 Maja. Wprawdzie, podobnie jak każdy akt prawny, jest ona formalnie produktem fazy Strzelca i Koziorożca. Lecz merytorycznie, bardziej niż jakikolwiek inny dokument tej epoki, wyraża nadzieje i pragnienia fazy Wodnika.

Druga uwa­ga dotyczy pewnego rozróżnienia. Otóż faza Wodnika analizowana w tym eseju to nie to samo, co era Wodnika. Ta druga trwa ok. 2100 lat i rozpocznie się najprawdopodobniej wciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, kończąc tym samym schyłkowy, osta­tni już okres ery Ryb.

To prawda, że potrzebuję ludzi wokół siebie, ale samotność bynajmniej mnie nie nuży. Mogę zawsze uczynić ją ciekawszą, bardziej zajmującą niż ob­cowanie z nieciekawym człowiekiem. Zazwyczaj pragnę zmienić świat, demokratyzować rządy, dostarczać społeczeństwu nowe idee. Ale zarazem odczuwam głęboką niechęć do zmiany własnych poglądów. Łatwiej zmienię Ciebie (jeśli naturalnie będzie mi z jakichś względów na tym zależało) niż siebie.

Lecz nie ku tęczy wiódł szlak żołnierzy, a wraz z nimi bohatera filmu „Hair”. Znikających w czeluści transportowca US Air-Force. Ale ku zaprzeczeniu ogólnoludzkich wartości fazy Wodnika na bitewnych polach delty Mekongu, plażach Nha Trang, ulicach Da Nang. Dlatego może tak wielu pre­kursorów ery Wodnika i ludzi dobrej woli na całym świecie głęboko przeżyło ostatnią scenę filmu Milosa Formana (również Wodnik). Podczas której rea­lny już wydawałoby się dla niektórych ludzi świat Aąuariusa wciąż jeszcze nie wytrzymuje presji struktur Koziorożca, wcześniejszej przecież fazy rozwoju.

Towarzyszące tej niezapomnianej scenie, wyrażone śpiewem potężne żądanie „let be sunshine”, jak echo powietrzne w pieśniach wszystkich narodów świa­ta, pozostaje bez odpowiedzi. Dlatego też wznoszący je bezustannie Wodnik bardziej przypomina samotnego wizjonera jutra niż przeciętnego konsumen­ta dnia dzisiejszego.