HOROSKOP DZIENNY STRZELEC

Horoskop dzienny StrzelecNareszcie drzewa pogubiły swe liście. Wiecznie ponuremu Skorpionowi kojarzyły się ze śmier­cią. Nieco później, Koziorożcowi nagie konary przywiodą na myśl konkretne rozwiązania, dzięki którym wprowadzi ład i porządek w ży­ciu publicznym. Dla mnie (Strzelec) natomiast to wszyst­ko jest symbolem konieczności absolutnego podporządkowania się obowiązującym po­wszechnie rytmom przyrody. Nie wszystko o nich wiemy, ale w przyszłości całkowicie poznamy ich sens i znaczenie. Jak tu zresztą nie być optymistą, skoro już niedługo światło zacznie wdzierać się w królestwo nocy, wydłużając każdy następny dzień. Tańczące na wietrze śnie­żynki sprawią radość dzieciom i wszystkim miłośnikom białego szaleństwa (do których i ja się zaliczam). Zaś dziwne wzory malowane na szybach mroź­nym tchnieniem zimy zachęcą do symbolicznego myślenia. Przykryty białym puchem świat zdaje się być czysty, bliższy ideałów i napawający radością ży­cia.

Obecny etap rozwoju osiągnąłem stopniowo. Z orężnego wojownika (Ba­ran — faza ognista i kardynalna) przemieniłem się w uprawiającego rolę far­mera (Byk — faza ziemska i stała). Gdy niedługo potem rozpocząłem pene­trować okolicę i nawiązywać pierwsze kontakty z sąsiadami. Wkroczyłem tym samym w fazę Bliźniąt (powietrzną i zmienną). Potem nadszedł w fazie Raka (wodna i kardynalna) czas poszukiwań własnych korzeni oraz określenia wię­zów emocjonalnych łączących mnie ze światem zewnętrznym.

Osiągnięte w ten sposób poczucie bezpieczeństwa pozwoliło mi w (ognistej i stałej) fazie Lwa zająć się różnoraką działalnością twórczą. Sprawiającą mi zresztą olbrzy­mią satysfakcję i radość. Faza Panny (ziemska i zmienna) przypomniała mi jednak, że nie samą sztuką człek żyje. I zmusiła do podjęcia konkretnych prac, warunkujących dalszą egzystencję. Wtedy też przekonałem się, że nie wszystko udaje się zrobić samemu. Toteż w kolejnej fazie — Wagi (powie­trznej i kardynalnej) zacząłem przyswajać sobie idee partnerstwa. Okazało się, że dzięki wspólnemu wysiłkowi udało mi się nie tylko zrealizować własne za­mierzenia. Ale ponadto znacznie jeszcze rozszerzyć w fazie Skorpiona (wod­nej i stałej) swój stan posiadania. Zawładnąłem więc (któż by ośmielił się przeszkodzić Skorpionowi) pewną przestrzenią. Bogactwami naturalnymi, przedmiotami oraz rzeczami, a może nawet i ludźmi tam zamieszkującymi. Brak mi jedynie wizji, pozwalającej określić, czemu to wszystko ma służyć i dokąd powinno zmierzać. Brak też idei, która zjednoczyłaby ludzi we wspól­nym działaniu. Odszukanie tych wartości jest posłannictwem dziewiątej fazy rozwoju. Oczekuje mnie więc przygoda w świecie generalizacji, abstrakcji! Symboliki, zagłębienie się w tajniki filozofii, religii i metafizyki. Nadszedł czas poszukiwań wartości uniwersalnych, bezwzględnych, posiadających zna­czenie zawsze i wszędzie, zbliżających mnie do absolutu.

Na tym etapie rozwoju (Strzelec) wartości społeczne wyraźnie górują już nad po­trzebami indywidualnymi, a cele odległe i abstrakcyjne — nad rozwiązaniami znajdującymi się w zasięgu ręki.

Paradoksalnie więc zbliżony rodowód posiadają odmienne w swojej natu­rze zjawiska historyczne — wielkie migracje do Nowego Świata, będące czę­sto ucieczką przed prześladowaniami politycznymi czy religijnymi, oraz in­kwizycja hiszpańska, stanowiąca specyficzną formę takich właśnie prześlado­wań. Migracje te posiadały naturę Strzelca, ponieważ istota ich polegała na aktywnym działaniu (faza ognista), zmierzającym do zmiany status quo (faza zmienna) w zakresie uprawnień oraz obowiązków względem społeczeństwa. Chodziło też o próby urzeczywistnienia wizji o sprawiedliwości społecznej, a zarazem obronę prawa do własnych przekonań, co znalazło zresztą wyraz w Deklaracji Niepodległości. Inkwizycja natomiast jest przykładem jednego z najbardziej negatywnych zjawisk, będących produktem tej fazy rozwoju. Fa­natyzm religijny i towarzyszący mu dogmatyczny punkt widzenia wyniósł ideę ponad doczesność, dalsze ponad bliższe. Pozwalał bez skrupułów torturować ciało, tę doczesną i śmiertelną powłokę człowieka, w celu zbawienia jego nieśmiertelnej duszy.

Podczas pierwszych czterech faz (Baran Rak) kształtowały się zręby mojej osobowości. W czterech następnych (Lew Skorpion) ewoluowałem w zakresie charakteru relacji łączących mnie z drugim człowiekiem. Ostatnie zaś cztery fazy (Strzelec — Ryby) dotyczą moich relacji ze społeczeństwem jako całością. Jego porządkiem prawnym, zasadami współżycia społecznego itp. A więc zjawiskami nie zawsze doświadczanymi osobiście.

Jeśli lekcje wy­niesione z poprzednich czterech faz dotyczyły relacji z konkretnymi osobami fizycznymi, tak obecnie drugą stronę mogą reprezentować osoby prawne lub inne abstrakcyjne nawet i niedookreślone w swojej naturze „produkty społe­czne” naszej cywilizacji.

Skorpion dążył do gruntownej penetracji wnętrza człowieka, szukając tam granic swojego świata, ja natomiast pragnąłbym posuwać się szybkim kró­lem ku granicom ludzkiej wiedzy, przekraczać je wraz z garstką uczniów i przesuwać w nieskończoność.

Podobną zresztą rolę odgrywałem w świecie mitologii. Fazę moją symbo­lizuje centaur — połączenie człowieka z koniem. Kieruje on ku niebu strzałę, a mobilizując maksimum energii, wysyła ją pod kątem 45°, czyli ku najdalsze­mu z możliwych celów, umożliwiając osiągnięcie maksymalnych rezultatów przy minimalnym marnotrawstwie energii. Sylwetka centaura symbolizuje konflikt między naturą zwierzęcia, wykorzystującego wyłącznie swą siłę, a naturą człowieka, odwołującego się do rozumu. Siła konia posiada wszakże specyficzny charakter. Witalności, a zarazem siły nieoswojonego i groźnego byka nie sposób nie zauważyć, ale już znacznie trudniej jest ją wykorzystać. Kres jej przynosi dopiero szpada torreadora. Może on zadać mu śmierć, lecz nie potrafi go skłonić do uległości i posłuszeństwa. Inaczej jest w przypadku konia. W zależności od intencji i woli człowieka może on ciągnąć pług lub nieść zbrojnego jeźdźca, lecz zawsze daje się ujarzmić. Jeździec na koniu po­strzegany był zresztą przez niektóre ludy jako twór jednorodny (centaur).

Jeśli jestem mniej udanym produktem mojej fazy (Faza IX – Strzelec). Posyłam na oślep strzały ku niewidzialnemu celowi. Marnuję wtedy energię i upodabniam się do postępującego w ten sposób Barana, reprezentanta znacznie mniej zaawansowanej fazy rozwoju. Liczę jednak na to, że niektóre przynajmniej strzały sięgną jakiegoś celu. Mówi się przecież, że szczęście jest pochodną wiary, a tej nigdy mi nie brakuje. Jest jej, tyle we mnie, ile wyobraźni w Raku, a dumy w Lwie. Radosnym optymizmem obdarować mógłbym cały Zwierzyniec Nie­bieski. Fazą moją opiekuje się wszechwładny Jowisz (Zeus). Zwrot „jowialne usposobienie” oznacza przyjazny wszystkim, dobroduszny i optymistyczny stosunek do świata i ludzi.

Żyję więc w pogodnym na ogół nastroju, wierzę głęboko, że wszyscy ludzie pragną usłyszeć prawdę o sobie i otaczającym ich świecie. Nie skąpię jej więc nikomu. Moja legendarna wprost szczerość różni się od brutalnej szczerości Skorpiona. W poprzedniej fazie mówiłem prawdę całkowicie świadomy skut­ków takiego postępowania, natomiast obecnie (Strzelec) pozostaję nieświa­domy efektów, które ona wywołuje. Zupełnie Skorpion nie dba o rany, które zadaje, bo prawda jest prawdą i kto się jej boi, nie powinien pytać. Ja zaś je­stem zdruzgotany (chwilowo naturalnie) brakiem dyskrecji, a usiłując się wytłumaczyć, pogarszam z reguły sprawę. Znajomi i przyjaciele wybaczają mi to prawie zawsze, gdyż dobrze widzą, że pozbawiony jestem jakichkol­wiek złych intencji. Jeśli więc chcesz usłyszeć prawdę, nie musisz pytać dziec­ka ani też rozwiązywać języków napełnionymi kieliszkami. Wystarczy zwró­cić się do mnie.

A jeśli pewnego dnia odkryję, że męczy mnie (Strzelec) taka improwizacja. Oznaczać to będzie, iż zbli­żam się do fazy Koziorożca. Uzależnię się wtedy od hierarchicznych struktur służących nie tyle światu idei, ile realizacji wyznaczonych w ramach organizacji państwowej celów. Ile pozostanie wtedy z moich wizji? Zobaczymy, przecież coś pozostać musi.