HOROSKOP DZIENNY RAK

horoskop dzienny rakPojawiam się w noc świętojańską, w poświacie Księżyca, który patronuje wszelkim moim po­czynaniom. Spragniona ciepła rodzinnego, brzemienna nadzieją macierzyństwa, pełna niepokoju o los płynącego z prądem rzeki wianka. Uosabiam wszystko to, co w przyrodzie związane jest z pierwiastkiem żeńskim. Co ko­biece, matczyne, opiekuńcze i receptywne. Dlaczego jednak ktoś zakłóca urok tej nocy? To pewnie Bliźnięta opowiadają kolejną historię i nie pojmują zupełnie, że niszczą niepowtarzalny nastrój chwili. Przecież nie tylko „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”, lecz zarazem nie daje się wypowiedzieć słowami. Nie dziwi mnie (Rak) wprawdzie ich nadmierna gadatliwość. Dzięki której opowiedziały o sobie znacznie więcej niż ktokolwiek z dotychczas przedstawionej rodziny zodiakalnej, jednakże czuję (to mój klucz do rozumienia świata), że za ich słowami kryje się znacznie mniej treści.

To właśnie żywa wyobraźnia ani na moment nie daje mi spokoju. Napawa lękiem o przyszłość, każe gromadzić nadmierne niekiedy zapasy (mogę w tym konkurować z Bykiem). Na czas, gdy w obronie najbliższych przyjdzie mi stawić czoło jakimś nieznanym, lecz z pewnością groźnym problemom jutra.

Jeśli Baran to enfant terrible Zodiaku, a Byk jest jego bankierem, Bliźnięta — Pio­trusiem Panem, to ja Rak z pewnością jego Kasandrą. Martwię się więc również wtedy, gdy wszystko zdaje się iść zwykłym trybem. Bo jeśli teraz jest dobrze, to znaczy, że potem może być gorzej!

Dla ułatwienia zrozumienia zróżnicowanego charakteru faz w poszczegól­nych żywiołach, posługiwaliśmy się opisem trzech rodzajów płomienia, pod­łoża ziemskiego oraz powietrza. Podobnie można scharakteryzować wszyst­kie fazy wodne. Fazę Raka wyobraża stale pofalowana lub przynajmniej po­marszczona powierzchnia dużych akwenów. A więc woda w swojej natural­nej postaci. Symbolizująca typową dla tego znaku zmienność, stałą fluktuację nastrojów, głębię uczuć, pewien niepokój i tajemniczość zarazem. Fazę Skor­piona reprezentuje woda w swej zamrożonej postaci, symbolizująca intensy­wne, choć skrywane przed światem zewnętrznym emocje oraz mrożący chłód, paraliżujący intruza, który usiłowałby bez przyzwolenia spenetrować jego wnętrze. Wreszcie fazę Ryb reprezentuje woda w stanie lotnym, a więc w postaci pary wodnej, symbolizująca świat ezoteryczny, inspirację duchową oraz niesłyszalną w innych fazach Zodiaku „muzykę sfer”.

Jestem wprawdzie (wraz z Baranem, Wagą i Koziorożcem) reprezentan­tem kardynalnej fazy rozwoju. Lecz zarazem działam na planie nie omawiane­go dotychczas żywiołu wodnego. W którego skład wchodzą.: Rak (faza IV), Skorpion (faza VIII) i Ryby (faza XII). Jak fazy ogniste (Baran, Lew, Strze­lec). Związane są z wielkimi przejawami aktywności i dynamicznego działania. Fazy ziemskie (Byk, Panna, Koziorożec) ze stabilizacją, konkretyzacją i strukturalizacją tych poczynań. Fazy powietrzne (Bliźnięta, Waga, Wodnik) z ich racjonalizacją oraz treścią intelektualną. Tak fazy wodne zabarwiają je przeróżnymi odcieniami emocjonalnej ekspresji. Wodne fazy cyklu umożli­wiają dogłębne rozumienie innych ludzi, ujawniają uczuciowość, wrażliwość oraz medialność.

Nic więc dziwnego, że najpierw dom rodzinny, a potem także i własny dom są dla mnie nieomal przedmiotem kultu. To nawet lepiej, że nigdy nie widzieliście wyrazu mojej twarzy, gdy po długiej nieobecności przekraczam wreszcie próg własnego domu, widzę znajome sprzęty, staromodną lampę, przy świetle której przeczytałem tak wiele historycznych książek, wreszcie ulubione, rozlazłe już wprawdzie (dlatego nie zabrałem ich na wakacje), lecz wciąż wiernie mi służące pantofle, i chłonę tę atmosferę ciszy i spokoju, za którą bardzo już tęskniłem. Ciężkie i pękate walizy („cały swój dom” wożę bowiem zwykle ze sobą) postawiłem w przedpokoju i usiadłem na chwilę w pluszowym, wygodnym fotelu, wytartym już trochę (odziedziczonym jeszcze po ojcu), szczęśliwy po granice ekstazy.

Dom przecież to nie tylko rezydenc­ja, to coś więcej niż schronienie, ściany i dach nad głową. To przede wszyst­kim klimat, nastrój, poczucie bezpieczeństwa, to co najdroższe i najbliższe sercu, a tak trudne do opisania słowami. Gdziekolwiek jadę na dłużej, sta­ram się zabrać ze sobą jego cząstkę. Moją niechęć budzi więc postawa Bliźniąt, które czują się jak w swoim domu wszędzie tam, gdzie się znajdą. Chyba nie wiedzą, co tracą.­

Jeśli podstawowe dla mnie potrzeby pozostają nie zaspokojone, grozi mi uwikłanie się w społecznie negatywny rodzaj zachowań. W obawie o utratę tego, co kocham, staję się emocjonalnie posesywny, zarówno w stosunku do osób, jak i do świata materialnego. Cofam się wtedy do fazy Byka, i to takie­go, który znajduje się na niższym rozwojowo, prymitywnym szczeblu tej fazy. Taka posesywność staje się namiastką czy też surogatem dla autentycz­nej potrzeby emocjonalnego komfortu. Domagam się wtedy totalnego wspar­cia emocjonalnego lub dążę do uzyskania całkowitej kontroli nad nastrojami określonej osoby. Gorzej jeszcze, gdy oczekiwania takie dotyczą obiektów materialnych, stanowiących przedmiot mego pożądania lub też znajdujących się już w moim władaniu.

Jeśli rozwój jako Rak w tej fazie jest prawidłowy. To potęgą własnego świata emocji, jak żaden inny znak, potrafię wywołać u innych ludzi całą gamę nastrojów.: Smutek, radość, miłość, nienawiść, rozpacz i nadzieję, depresję i stan pełnej harmonii ducha. Mogę to wszystko uczynić pod jednym wszakże warunkiem — że jestem całkowitym panem swoich nastrojów. Władam emocjami z pełną świadomością konsekwencji płynących stąd dla innych ludzi.

Wprawdzie nigdy nie żartuję z samego siebie, lecz bynajmniej nie oz­nacza to braku poczucia humoru. Wręcz przeciwnie. Lunarny humor Raka nigdy nie jest płytki lub powierzchowny, wywodzi się bowiem z niezwykle wrażliwej obserwacji natury ludzkiej. Na zewnątrz jestem więc twardy i nieprzystępny, w rzeczywistości zaś zbyt miękki i wrażliwy, by wyjść na świat bez ochronnej skorupy, tym bardziej że nigdy nie wiadomo, kiedy będzie się trzeba do niej wycofać.

A jeśli jest mi już naprawdę źle, powra­cam wspomnieniami do szczęśliwych dni z dzieciństwa. Zamykam się w nie­dostępnej dla innych krainie baśniowych marzeń lub raz jeszcze zaglądam do przewiązanych zazwyczaj czerwoną wstążeczką listów od pierwszej mi­łości mego życia.