HOROSKOP DZIENNY PANNA

Horoskop dzienny pannaW tej fazie zodiakalnego rozwoju przyrody muszę (Panna) uwolnić kłosy od ciężaru wyginającego je ku ziemi ziarna. Lecz moment żniw żadną miarą nie może być przypadkowy, tak samo jak nieprzypadkowy powinien być moment utraty klejnotu dziewictwa przez młodą dziewczynę ( w starożytności przedstawiano mnie w postaci dziewicy trzy­mającej w dłoni dojrzały kłos pszenicy, w którym, jako klejnot najcenniej­szy połyskiwała Szpica, najokazalsza gwiazda mojej konstelacji).

Jeśli przedwcześnie wyznaczę czas żniw, zbiorę ziarno niedojrzałe, o niepełnej wartości. Jeśli nadmiernie opóźnię, utracę je, gdyż wysypie się z kłosów na Matkę—Ziemię. Puste więc będą spichrze, głód wśród ludzi i nawet Lew nie będzie miał czym wznieść swojego dumnego toastu jeśli Panna o to nie zadba.

Na niego nie mogę już li­czyć. Wydając rozkazy mało troszczy się o to, kto i kiedy będzie mógł je wy­konać. Ja zaś muszę dokładnie (wszystko, co robię, staram się robić dokładnie) wykonać wszelkie harmonogramem przewidziane prace w polu. Nie znoszę bowiem improwizacji. Wiem dobrze, czym ona grozi: bałaganem (Lew nazywa go artystycznym nieładem). W mojej, szóstej już fazie roz­woju, człowiek chwyta narzędzia i systematycznym wysiłkiem zarabia na chleb. Faza Lwa, związana z twórczą aktywnością uprzyjemniającą życie, lecz egocentryczna w swoim charakterze, minęła bezpowrotnie (nadając treść bardziej społecznie dojrzałym zamierzeniom człowieka pojawi się do­piero, po licznych transformacjach, w spolaryzowanej z Lwem fazie XI — Wodnika). Indywidualista Lew musi wyzbyć się dumy, nauczyć pokory wo­bec wymagającej codzienności, jednym słowem stać się społecznie uży­teczny.

Stawką działań Panny jest jak w każdej zresztą fazie — przeżycie i dal­szy rozwój we wszystkich sferach ludzkiej egzystencji. Jeśli Lew nie nauczy się pracować, poniesie konsekwencje zarówno w fazie Panny, jak i potem Wagi. Jeśli nie potrafi się wyzbyć egoizmu i nadmiernej dumy, grozi mu dezintegracja i regres oraz pogorszenie stanu zdrowia, które da znać o sobie w fazie Panny. Sztuka nie zastąpi bowiem solidnego posiłku. Za reakcjami Pan­ny stoją więc silne argumenty. Zlekceważenie ich nie tylko cofa jednostkę w rozwoju, ale i uniemożliwia wręcz dalszą jej egzystencję.

To właśnie moja faza cyklu rozwija umiejętność zadowalającego rozwiązywania drobnych problemów codziennej egzystencji. Działania Panny sta­nowią więc niezbędną rozwojowo reakcję na przejawy aktywności Lwa. Ten ostatni komenderuje zazwyczaj, rzadko natomiast słucha, a w konsekwencji sam nie musi niczego robić. Panna natomiast zazwyczaj słucha, rzadko komenderując, a w rezultacie uważa, że wszystko musi zrobić sama. Równowa­ga między tymi dwiema skrajnymi postawami daje się osiągnąć dopiero w fa­zie Wagi.

Koniec fazy Lwa (30°), a zarazem początek fazy Panny (0°) symbolizuje Sfinks, mitologiczna istota o tułowiu lwa i głowie kobiety. Jego symbolika stanowi klucz do zrozumienia charakteru transformacji czekającej mnie w tej fazie rozwoju. Daje też odpowiedź na pytanie, w jaki sposób można połączyć wydajną aktywność Panny (faza ziemska i zmienna) z indywidualną i zarazem emocjonalną ekspresją Lwa (faza ognista i stała) tak, aby uniknąć zarówno nerwowego wyczerpania organizmu, jak i osobistego rozczarowania realiami życia.

Udaje się to osiągnąć przez odpowiednią technikę życia oraz emocjonalną repolaryzację. Nienaganna technika wynika z nieustannego powtarzania w przeciągu dłuższego czasu tej samej czynności. Tak, że później możemy wykonywać ją przy minimalnym wysiłku. Techniki jednakże trzeba się uczyć praktykując u mistrza, który posiadł jej tajniki. A od praktykanta wymaga przede wszystkim posłuszeństwa i dyscypliny. Jego wskazówki pozwalają analizować popełniane błędy. Uczą obiektywności i uczciwości wobec rezulta­tów własnej pracy — chłodnego krytycyzmu wyzbytego uprzedzeń. Pozwala­ją wreszcie osiągnąć to, co nazywa się perfekcją. Osiągając ją, nauczyłam się więc cierpliwości, techniki, analizy, rutyny, dokładności, konkretności i po­słuszeństwa. Wprawdzie brak mi już rozmachu (Lew), horyzontów (Bliźnię­ta) oraz beztroski (Baran). Lecz za to rozumuję w sposób jasny, bystry, kon­kretny, konsekwentny i logiczny. Czego nie można powiedzieć o wyżej wy­mienionych znakach. Jednakże, gdy biorę na siebie więcej, niż zdołam unieść, poczucie obowiązku nie daje mi spokoju i często prowadzi do nerwic lub innych schorzeń. Jeśli postawicie mnie przed problemem, przyniosę kon­kretne rozwiązanie (Bliźnięta przyniosłyby ze dwa co najmniej rozwiązania i trzy nowe problemy).

To właśnie ziemskie fazy rozwoju — głównie Panna i (w pewnej mierze) Koziorożec — odpowiedzialne są za złudne dobrodziejstwa technokracji i chorobliwą wizję świata i ludzkości. Upodabniających się do Maszyny Doskonałej, w której wszystkie elementy są coraz bardziej niezawodne. Wizja to straszna i mam nadzieję, że utopijna. Choć homo technologicus, przywiązany do produkcyjnej taśmy i pochłonięty „wizją” jeszcze większej wydajności, utopią wcale już nie jest.

Jestem wcieleniem rozsądku, a zarazem maniakiem porządku, nic więc dziwnego, że stanowię podporę neopozytywistycznych koncepcji ery industrialnej. W zasadzie pełnię też funkcję automatycznego bezpiecznika technokracji, szczególnie na obszarach wielkomiejskich konglomeracji.

Faza Panna więc, podobnie jak linie technologiczne czy taśmy produkcyj­ne wielkich zakładów przemysłowych, może pozbawić wszelkiej indywidual­ności. Bo przecież Panna to indywidualność Lwa silnie uwikłana w gąszczu przepisów i reguł społecznych wyznaczających zachowanie jednostki.

Działa­jąc na zupełnym pograniczu indywidualnych (Baran — Panna) i społecznych (Waga Ryby) faz rozwoju. Zamiast wzmocnić, mogę utracić swą osobo­wość, gubiąc inicjatywę i własną niezależność. Liczę wszakże, iż samokryty­cyzm i autoanaliza jeszcze przed wejściem w fazę Wagi pozwolą mi nauczyć się tego, co dla mnie najważniejsze. Cierpliwości w stosunkach z innymi lu­dźmi i tolerancji wobec samego siebie. Pozwoli mi to kontynuować indywidu­alną służbę zbiorowym potrzebom społecznym. Realizowanym w ramach ko­lektywnej dyscypliny całego społeczeństwa.

Faza Panny to konieczny i nieunikniony — jak zresztą wszystkie pozosta­łe etap rozwoju człowieka. Kończy ona połowę cyklu. Podsumowuje i spi­na ją w jakąś umowną całość i może dlatego niektórym ludziom wciąż jeszcze wydaje się, że wsparta technologicznym postępem wyznacza kres rozwoju lu­dzkości.