HOROSKOP DZIENNY KOZIOROŻEC

Horoskop dzienny koziorozecDługie zimowe noce umożliwiają staranne zaplanowanie tego, co przyjdzie mi czynić w kolejnym dniu pełnym trudu i znoju. Nie stać mnie (Koziorożec) na beztroskę Barana czy osobisty wdzięk Wagi. Gdyż nie przynoszą one żadnych społecznie trwałych rezultatów. Coś powstrzymuje mnie przed marnotrawstwem energii. Chroniąc tym samym moje wnętrze, podobnie jak styczniowa gleba. „Stwardniała zmarzlina, nieprzyjemna w dotyku, z pozoru martwa i nieczuła na potrzeby człowieka, w rzeczywistości pewnie chroni od zagłady drzemiące pod jej zmrożoną skorupą różnorakie formy życia”. Najbardziej sroga zima nie zmrozi więc mego wnę­trza, lecz, być może, jeszcze bardziej utrudni mi ciepłe i bezpośrednie relacje z ludźmi. Czego na ogół jestem świadomy i co boli mnie mocniej, niż daję to po sobie poznać. Nie mogę jednak zaprzepaścić szansy otwierającej się przed ludzkością (nie potrafię już myśleć w kategoriach jednostki) w dziesiątej, naj­wyżej wyniesionej w naturalnym porządku Zodiaku, fazie rozwoju.

Czuję się odpowiedzialny, chcąc wykorzystać wszystkie możliwości, które faza ta (Faza X – Koziorożec) w so­bie kryje. Nie jestem przy tym bezlitosny wobec Waszych, a także moich oso­bistych pragnień i marzeń. Wiem wszakże, że jeśli narodzinom idei (faza Strzelca) nie towarzyszy następnie wytężona praca, dająca im przepustkę do fazy Koziorożca. Stają się one społecznie bezużytecznym, a niekiedy i szko­dliwym fantomem, obracającym się również przeciwko tym, którzy je zrodzi­li.

Bezwzględnie uznaję więc autorytet moich poprzedników i nauczycieli. Którzy wytyczyli obecne ścieżki rozwoju. (Czyżby w gloryfikowaniu przeszłości mieściło się, cząstkowe przynajmniej, uznanie dla rezultatów spolaryzowanej z moją. Znacznie jednak bardziej indywidualnej w swojej wymowie fazy Raka?). Dlatego pozostaję na wytyczonym i dobrze oznakowanym szlaku. Na którym społecznie akceptowany autorytet zdaje się znaczyć więcej niż mój własny, subiektywny punkt widzenia.

Występuję na ogół w dwóch podstawowych odmianach:

  1. Koziorożca Mitologicznego, istoty, której wygląd przybrał pomysłowy Pan, ukrywając się przed poszukującymi go Tytanami w Nilu jako stworzenie z tułowiem kozła i ogonem ryb. W nagrodę Zeus umieścił go w takiej właśnie postaci na nieboskłonie. Gwoli porządku dodaję, że istnieje jeszcze jedna wersja wyjaśniająca pojawienie się Koziorożca wśród znaków zodiaku. Sym­bolizować ma on kozę Amalteę, której mlekiem żywił się maleńki Zeus. Je­den z jej rogów, za jego to przyczyną, stał się potem rogiem obfitości, stale sączącym nektar, ambrozję oraz płody ziemi. Wersja ta bardziej symbo­lizuje chyba drugie „wcielenie” Koziorożca;
  2. Kozicę Górską, w skupieniu kontrolującą swoje ruchy i ostrożnie, lecz z determinacją samotnie stąpającą do upatrzonego celu, niezależnie od rzeź­by terenu, po której przyszło jej się poruszać.

Obcując ze mną, pamiętajcie, iż ocean symbolizujący najbliższe mi środo­wisko wchłonął niejedną górę czy ląd, które rozpuszczając się w wodzie do­starczyły mi wszystkich potrzebnych do życia soli mineralnych. Czuję się więc silny i przekonany do tego, że wiele tych życiodajnych składników mógłbym użyć dla dobra ogółu.

Wyłaniam się więc z oceanu symbolizującego jungowską nieświadomość zbiorową — a na innym poziomie rozważań — fazę Raka — i rozpoczynam twardą, ziemską egzystencję. Muszę się poddać siłom gra­witacji. Twardości skorupy ziemskiej i wszystkim restrykcjom wynikającym z życia na lądzie. Adaptacja zabierze mi trochę czasu, więc nie spodziewajcie się po mnie spektakularnych efektów.

Praktyczny, zdeterminowany i ambitny koziorożec, jak legendarny kowboj z Dzikie­go Zachodu, sprawiam wrażenie, że wolę być sam. Nic błędniejszego. Jak prawie każdy z Was, pragnąłbym i ja usłyszeć wiązankę ciepłych komple­mentów pod swoim adresem, ale ponieważ rzadko uzewnętrzniam takie prag­nienia, równie rzadko są one spełniane. By ukryć swe zażenowanie, reaguję wtedy wzruszeniem ramion, cierpką uwagą lub obojętnością mrożącą przyja­zne mi otoczenie. Ponieważ wywołuję wrażenie, iż komplementy czy też po­chwały nie robią na mnie wrażenia, w przyszłości dostanę ich jeszcze mniej. Nie kontrolowane uczucia, a tym bardziej gwałtownie uzewnętrzniane pasje, ambarasują mnie. Staram się je wyeliminować lub przynajmniej w pełni kontrolować. Ostrożna powściągliwość i zdawkowy konwencjonalizm pozwala wprawdzie obdarzyć mnie zaufaniem, rzadziej jednak prowadzi do bezpośredniego kontaktu z ludźmi.

Sukces więc staje się moim udziałem stosunkowo późno, często w drugiej połowie życia, jak gdyby saturnowe pierścienie (Saturn jest symbolicznym reprezentantem charakteryzującej mnie energii) skutecznie wzbraniały mi i przysłaniały radość życia, niedostępną tak długo — dopóki nie wykonam ciążących na mnie obowiązków. Niekiedy owoce własnego trudu dojrzewają tak długo, że przestają cieszyć. Na ogół jednak w późniejszych latach zanika po­woli gorycz porażki z szybszymi, sprytniejszymi czy bardziej uzdolnionymi i zastępuje ją zadowolenie z dorobku wynikłego z solidnie przepracowanej życia.

Filozoficzne inspiracje Strzelca i praktyczne działania Koziorożca określa­ją społeczny charakter ludzkiej egzystencji. Tak więc od optymizmu i dalekowzroczności Strzelca oraz wytrwałości Koziorożca zależy intelektualny i orga­nizacyjny kształt struktur, w których żyjemy. Jeśli egzystencja człowieka miałaby zależeć wyłącznie od jego filozofii, moralności czy religii. Szanse ludzkości na przetrwanie i wzniesienie gmachu cywilizacji byłyby znikome. Lecz przecież gdyby gmach taki wzniesiono bez wypełniania go powyższymi elementami, sytuacja ludzkości byłaby równie rozpaczliwa.

Pamiętajmy, że Sa­turn to grecki Kronos (Chronos), symbolizujący czas odmierzający trwanie, wąskie pasmo teraźniejszości ścieśnione między czasem przeszłym a przy­szłym. Ponadto polaryzacja na osi Koziorożec — Rak pozwala rozumieć różnicę między jednostką, rodziną i plemieniem z jednej strony a cywilizacją zbudo­waną na wielości i różnorodności gatunku ludzkiego, grup etnicznych itp. – z drugiej.

Rozwój społeczny wymaga więc wytworzenia więzi rodzinnych (Rak), wyjścia poza nie w różnorodnych przejawach życia społecznego (fazy Lew — Waga), zmusza do generalizacji i budowy zrębów cywilizacji (od fazy Skorpiona począwszy).

W trakcie tego procesu pojawiają się coraz silniejsze powiązania występujące między różnymi grupami etnicznymi, generacjami. Wreszcie indywidualnymi doświadczeniami i osiągnięciami człowieka. Uzmysławiające jednostce, że jest ona zaledwie mikroelementem potężnego organizmu społecznego, posia­dającego określoną strukturę. Powstający bowiem w ten sposób konglomerat energii zmierza nieuchronnie ku pewnej krystalizacji. Daje życie większej jednostce, swoistemu organizmowi pozwalającemu utrzymać kontrolę nad róż­norodnością wytworzonych struktur. Jest nim państwo, które rodzi się prze­cież w określony sposób. Rozwija, osiąga swoje apogeum i wreszcie obumie­ra. Los taki spotkał wszystkie znane nam organizmy państwowe i brak prze­słanek, by sądzić, że może być inaczej.

Dotychczas z dystansem przypatrywaliśmy się zmianom kolejno po sobie następujących faz rozwoju, bez względu na to, czy dotyczyły one ewolucji zjawisk przyrody, pojedynczego człowieka czy — symbolicznie — innych wytworów jego działalności, jak i on podporządkowanych wciąż nie w pełni zba­danym rytmom kosmosu.

Przejście od pochmurnej głębi Skorpiona do bez­kresnego świata idei, po którym poruszał się Strzelec. A także ich konkretyza­cja odbywająca się w fazie Koziorożca. Niekoniecznie musiały obfitować w społecznie negatywne skutki. Jednakże w przypadku fazy Koziorożec, przejś­cie od coraz bardziej konserwatywnych (choć na początku fazy niezbędnych) struktur do fazy Wodnika niezmiernie rzadko bywa przyjemne lub dobrowol­ne. Na poziomie jednostki wiąże się ono z drastycznymi niekiedy zmianami w życiu człowieka. W przypadku zaś bardziej kompleksowych produktów roz­woju społecznego występują rewolucyjne przemiany. Gdyż Wodnikiem sym­bolicznie włada Uran. Poszczególne fazy cyklu tej planety nieraz wstrząsały podstawami solidnych nawet konstrukcji stanowiących dumę, a zarazem sym­bol fazy Koziorożca.