HOROSKOP DZIENNY BARAN

Horoskop dzienny BaranRozpoczynam życie z niewielkim, lecz niezwykle cen­nym darem — świadomością własnego istnienia. Świadomość odrębności wo­bec świata i innych ludzi będzie mi zresztą towarzyszyła przez cały czas.

Nie wiem jeszcze, jak potoczy się moje życie, ale instynktownie czuję, że nie mogę pozostawać bierny wobec nie znanej mi rzeczywistości, w której znala­złem się skutkiem przyjścia na świat. Smak życia poznaję więc przez aktyw­ność, działanie i ruch. Dlatego też w mojej fazie rozwoju (faza I – Baran) muszę jak najlepiej przystosować się do nie znanego mi świata. Ale w jaki sposób mogę to uczy­nić, skoro zarówno natura świata, jak i innych ludzi jest mi całkowicie nie znana? Przecież wszystko, co posiadam, to świadomość wyłącznie siebie samego.

Nic więc dziwnego, że staram się nie tyle przystosować do świata, ile dostosowywać świat do własnych potrzeb.

Czynię to na miarę moich doświadczeń, które zbieram w trakcie podejmowanych przez siebie działań. One to właśnie wyznaczają granice rozumienia otaczającej mnie rzeczywistości. Do­piero następne fazy rozwoju dokonującego się w kolejnych znakach zodiaku pozwolą mi uzyskać świadomość różnorodności, a zarazem złożoności zarów­no otaczającego mnie świata, jak i motywacji oraz charakteru zachowań in­nych ludzi. Zanim wyjaśnię, kim jestem, chcę podkreślić, czego nie należy się po mnie spodziewać, gdyż nauczę się tego dopiero w kolejnych fazach rozwo­ju. Wyjaśnię więc to, co nieustannie wykracza poza zakres mojej świadomoś­ci i zgromadzonych przeze mnie doświadczeń.

W zodiakalnej rodzinie Baran (faza I) stosunkowo najbliższe są mi doświadczenia Lwa (faza V) i Strzelca (faza IX). Wszystkie trzy fazy znajdują się pod wpływami żywiołu ognia.

Urodzonych (lub chociażby czasowo przebywających) w tych fazach członków rodziny zodiakalnej charakteryzuje ruch i działanie oraz skłonność do aktywnego kształtowania podstaw własnej egzystencji. Żeby przybliżyć charakter znaków ognistych odpowiadających tym fazom, wy­obraźmy sobie ognisko, a poszczególne znaki jako różnego rodzaju płomie­nie.

Przyznaję, że bliski jest mi zarówno Strzelec, jak i Lew, ich optymizm, władczość, jak i wiele innych cech. Jednakże niektóre ich zachowania są dla mnie znacznie mniej czytelne i zrozumiałe, wychodzą bowiem poza świat mo­ich dotychczasowych doświadczeń. Łączy się mnie również z inną grupą zna­ków, symbolizujących kardynalne fazy rozwoju. Chodzi mianowicie o Raka. Wagę i Koziorożca.

Wszystkich nas cechuje aktywne inicjowanie działań, do­konujące się jednak na planie odmiennych od mojego żywiołów (odpowied­nio: wody, powietrza i ziemi). Jeśli fazy rozwoju w ramach jednego żywiołu harmonizują ze sobą, to w przypadku faz kardynalnych reprezentujemy inte­resy przeciwne, a przynajmniej nie pozostające ze sobą w zgodzie. Pewna, specyficzna zresztą, więź łączy mnie z krewnym kardynalnym z żywiołu po­wietrznego (Waga), a skutkiem tego pośrednio z pozostałymi znakami po­wietrznymi — Bliźniętami i Wodnikiem. Podobnie jak powietrze niezbędne jest do tego, aby płonął ogień, tak krewni z żywiołu powietrznego podtrzy­mują (każdy z nich w inny, charakterystyczny dla siebie sposób) mój entuz­jazm i aktywność.

Wracając jednak do obcych mi jako Baran jeszcze doświadczeń z kolejnych, przyszłych faz rozwoju cyklu, rozpocznijmy od mojego, niekiedy wyraźnie lekceważącego stosunku do większości dóbr materialnych.

Intensywniejsze doświadczenie związane z posiadaniem oraz stosunkiem własności niesie ze sobą już następna faza — Byk. (Uwaga: jeśli osoba urodzona w znaku Bara­n ma np. Księżyc lub inne planety w Byku czy w innych jeszcze znakach. To oczywiście posiada już charakterystyczne, wynikające z symbolicznego znaczenia Księżyca lub tych planet rozumienie fazy Byka. Albo innej fazy zodia­kalnej, w której znajduje się Księżyc lub inne planety. Wyjaśnienie to doty­czy również każdego z omawianych w przyszłości znaków).

Teraźniejszość, w której rezyduje Baran najchętniej, oraz związane z nią doświadczenia wyznaczają granice jego świata.

Poruszam się w nim instynktownie, a niekiedy intuicyjnie. Nie mam zwykle czasu (a może i potrzeby) na poznanie i refleksję bardziej intelektualną, tak bliską Bliźniętom. Nie mam też zrozumienia dla nieustannego nawiązywania do przeszłości, tradycji rodzinnej lub historycznej, którymi żyją Raki. Nuży mnie również dokład­ność i umiłowanie perfekcjonizmu, którym szczyci się Panna. Zgadzam się natomiast z ideą partnerstwa wysuwaną przez Wagę, pod warunkiem, że nikt z partnerów nie będzie mi mówił, co mam robić. Mój ciepły entuzjazm kłóci się najwyraźniej z zewnętrznym chłodem i opanowaniem Skorpiona. A nade wszystko z jego bezgraniczną wprost cierpliwością do oczekiwania na najbardziej,  sprzyjający moment do podjęcia zaplanowanych działań. Nigdy nie po­trafiłbym (i nie chcę) postępować tak jak on..

Również wysoki stopień organizacji życia oraz społeczna dyscyplina, którą przejawia Koziorożec, są dla mnie nie do przyjęcia. Podziwiam jako Baran niekiedy Wo­dnika, ale nie mam zamiaru dotrzymywać mu kroku w intuicyjnej penetracji przyszłych losów ludzkości.

Już dzisiaj mogę zacząć pod jego sztandarami walkę o lepsze jutro (a jeszcze chętniej o lepszą teraźniejszość). Ale nie bawi mnie wizjonerskie i do tego szczegółowe planowanie odległych w realizacji przemian społecznych lub rewolucji naukowych. Dzień dzisiejszy, a nawet > chwila, aktualny przeciwnik lub przyjaciel, są dla mnie o wiele ważniejsi. Najbardziej jednak obce mi są egzystencjalne dylematy Ryb. Ich miękkość, niepewność, a nawet drażni mnie niekiedy ich zbyt głęboka wrażliwość na emocje i uczucia. Ja mam przecież doświadczenia własne i tylko według nich < oceniam innych ludzi. Reprezentujące ostatnią fazę cyklu Ryby dysponują zapisanymi w jungowskim oceanie nieświadomości zbiorowej archetypowymi wzorcami poszczególnych reakcji i zachowań, nagromadzonymi podczas wszystkich jedenastu faz rozwoju. Gdy pokierują one właściwie własnym roz­wojem, zamkną cały dwunastofazowy cykl. Z tą chwilą rozpocznie się jednak nowy cykl rozwojowy. Nieodmiennie fazą Barana, ze wszystkimi oczywiście konsekwencjami tej fazy, ale na wyższym już poziomie rozumienia rzeczywi­stości.